← wszystkie aktualności

Metamorfoza przed obiektywem, czyli jak sesja może dodać pewności siebie?

Spokojny plan, kilka osobistych dodatków i odrobina swobody wystarczą, aby zdjęcia opowiadały Waszą historię naturalnie.

Białe buty przygotowane na uroczystość ślubną

Najważniejsze informacje:

  • Niechęć do własnych zdjęć ma źródło w percepcji, nie w wyglądzie. Człowiek zna swoją twarz głównie z odbicia w lustrze, do czego przyzwyczaja się mózg.
  • Metamorfoza przed obiektywem dotyczy sposobu patrzenia na siebie, a nie zmiany rysów twarzy.
  • Sesja portretowa nie leczy niskiej samooceny i nie zastępuje pomocy psychologicznej. Przyzwyczaja do własnego wizerunku.
  • Jeśli chcesz przejść metamorfozę i oswoić się z pozowaniem, wybierz studio, w którym zajmie się Tobą profesjonalny fotograf.

Zdjęcie zrobione przez kogoś innego wywołuje często odruch niezgody: to nie ja, to jakaś nieudana wersja mnie. Zdarzyło Ci się coś takiego? Bliscy patrzą na ten sam kadr, co Ty, i nie widzą w nim niczego dziwnego – rozpoznają twarz, którą znają od lat. Ta rozbieżność ma dobrze opisane podłoże, a jej zrozumienie wyjaśnia, dlaczego spokojnie i profesjonalnie przeprowadzona sesja portretowa może być odblokowującym doświadczeniem. Przekonaj się, jak przejść metamorfozę przed obiektywem i polubić siebie na zdjęciach.

Dlaczego własne zdjęcia bywają rozczarowaniem?

To, że nie lubimy siebie na zdjęciach lub uważamy się za niefotogenicznych, nie oznacza, że jesteśmy rzeczywiście nieatrakcyjni. To naturalne psychologiczne zjawisko związane z percepcją. Temat był podejmowany przez badaczy, którzy wyjaśnili, skąd bierze się nasza niechęć do własnych portretów na zdjęciach, a także jak sobie z nią poradzić.

Odbicie w lustrze a zdjęcie

Efekt czystej ekspozycji, opisany w 1968 roku przez Roberta Zajonca, mówi, że sympatia do bodźca rośnie wraz z częstotliwością kontaktu z nim. Z własną twarzą mamy kontakt przede wszystkim w lustrze, a lustro pokazuje obraz odwrócony. Fotografia z kolei przedstawia wersję, z którą nie jesteśmy tak bardzo oswojeni – stąd szok lub dyskomfort.

Zależność tę sprawdzili w 1977 roku Theodore Mita, Marshall Dermer i Jeffrey Knight. Uczestniczkom pokazywano dwie wersje tego samego portretu: zwykłą oraz odbitą jak w lustrze. Badane wybierały wersję lustrzaną, ich bliscy – wersję niepoddaną odbiciu. Każda strona preferowała obraz, który widywała częściej.

Nic więc dziwnego, że czasem czujemy dyskomfort, oglądając swoje zdjęcia. Twarz, którą uwiecznia aparat, różni się od tej, którą widujemy w odbiciu lustrzanym, a co za tym idzie, na zdjęciach widzimy nieco inną, mniej znaną wersję siebie. Może to prowadzić do stresu związanego z pozowaniem do fotografii, nawet tak rutynowych, jak zdjęcia do dokumentów.

Zdjęcie a wideo

Badanie Roberta Posta i współpracowników z 2012 roku wykazało, że krótkie nagrania mówiących osób wypadały wyraźnie korzystniej niż jakakolwiek wyjęta z nich klatka. Kiedy obserwujemy twarz w ruchu, mózg wygładza chwilowe odchylenia mimiki, natomiast zatrzymany kadr utrwala jedno z nich – półprzymknięte oko, dziwne ułożenie ust w środku słowa.

Dochodzi do tego technika. Płaski obraz gubi część informacji o głębi, a ogniskowa i odległość aparatu realnie zmieniają proporcje twarzy: portret zrobiony telefonem z kilkudziesięciu centymetrów i portret z dwóch metrów przedstawiają tę samą osobę inaczej.

Kiedy to zrozumiesz, przestaniesz mówić, że źle wychodzisz na zdjęciach, bo wina nie leży w wyglądzie lub urodzie modela, a w przyzwyczajeniu i technice.

Jak dochodzi do metamorfozy przed obiektywem i czy każdy może jej doświadczyć?

Metamorfoza kojarzy się z nową fryzurą, makijażem i dwoma zdjęciami obok siebie: przed i po. Na sesji chodzi o coś innego. Twarz zostaje ta sama. Zmienia się liczba zdjęć, na których siebie widzimy. Zwykle mamy ich niewiele: dwa rozmyte selfie i fotografię do dowodu, na których nikt nie wygląda dobrze. Sesja daje więcej obrazów o lepszej jakości i stylistyce, a co za tym idzie, przyzwyczaja nas do tego, jak wyglądamy w oczach innych.

Pomysł nie jest nowy. Judy Weiser, autorka klasycznej pracy o fotografii terapeutycznej, opisywała, że robienie własnych zdjęć i oglądanie ich pomaga uporządkować obraz siebie. Nurt ten nosi po polsku nazwę fotografoterapii i nie ma nic wspólnego z fototerapią, czyli leczeniem światłem.

Trzeba jednak powiedzieć wyraźnie: fotografia terapeutyczna to praca pacjenta z osobą z przygotowaniem psychologicznym, prowadzona według określonej metody. Zwykła sesja zdjęciowa w studiu nie jest terapią. Nie leczy zaburzeń obrazu ciała ani niskiej samooceny i nie zastąpi rozmowy ze specjalistą. Daje coś mniejszego, ale konkretnego: kilka dobrych zdjęć, na których widzimy siebie inaczej.

Co decyduje o tym, że po sesji człowiek czuje się lepiej?

Nie każda sesja sprawia, że poczujesz się lepiej. Można wyjść ze studia z technicznie poprawnymi zdjęciami i wrażeniem, że było niezręcznie, a pewność siebie wcale nie wzrosła. Warto więc zwrócić uwagę na trzy rzeczy, wybierając fotografa.

  • Rozmowa przed sesją – dobry fotograf pyta, po co powstają zdjęcia, i tłumaczy, jak działa sprzęt w studiu. Dzięki temu oswajasz się z lampami, tłem i dźwiękiem migawki, zanim wykonane zostanie pierwsze zdjęcie.
  • Spokojny wybór ujęć – oglądanie własnych portretów na gorąco, na małym ekranie i przy fotografie, kończy się zwykle odrzuceniem wszystkiego. Ta sama galeria przejrzana w domu po kilku dniach wygląda inaczej.
  • Retusz, który nie zmienia twarzy – korekta światła i koloru oraz usunięcie pojedynczych niedoskonałości skóry to standard. Zmiana rysów albo proporcji twarzy to już za dużo.
Pan młody przygotowujący buty przed uroczystością

Kiedy sesja ma szczególny sens?

Decyzja o pozowaniu do sesji portretowej zwykle zapada w granicznych momentach życia albo przy otwarciu lub zamknięciu różnego rodzaju etapów. Najczęściej rezerwujemy sesje po większej zmianie: po chorobie, po zmianie wagi, po rozpoczęciu nowej pracy, po rozstaniu. Zrobienie sobie zdjęć pozwala oswoić nowy etap życia, uczcić sukces lub zamknąć to, co już nieaktualne.

Jak się przygotować do sesji fotograficznej?

  • Włóż ubranie, w którym jest Ci wygodnie – dzięki temu będziesz czuć się swobodniej podczas pozowania.
  • Zadbaj o sen, lekki posiłek i nawodnienie – przespana noc wpływa na wygląd twarzy bardziej niż większość kosmetyków, wypicie odpowiedniej ilości płynów poprawia kondycję skóry, a przekąska sprawia, że nic nie ciąży na żołądku.
  • Miej ulubiony drobiazg pod ręką – szminkę, zegarek, szalik. Warto wykorzystać w sesji detale, które są dla Ciebie ważne, bo dzięki temu zyskujesz osobiste kadry wykonane w przyjemnej atmosferze.
  • Nie wprowadzaj radykalnych zmian w wyglądzie przed sesją. Dieta czy nowa fryzura tydzień przed umówionym spotkaniem z fotografem zwiększa ryzyko nieudanych kadrów lub nieoczekiwanego wizerunku.

Zdenerwowanie przed obiektywem jest normalne i zwykle ustępuje po wykonaniu kilkunastu zdjęć – dlatego pierwsze kadry rzadko trafiają do ostatecznego wyboru.

Przejdź metamorfozę przed obiektywem!

Wróćmy na chwilę do początku. Lubimy to, co znamy, więc im częściej widzimy własne zdjęcie, tym mniej nas dziwi. Dlatego warto trzymać je tam, gdzie naprawdę na nie trafiamy – na półce, na ścianie, w telefonie – ale nie w folderze, do którego nikt nie zagląda.

Sesja nie zmienia twarzy i nie rozwiązuje trudnych relacji z własnym wyglądem. Zmienia coś innego – stopień oswojenia z tym, jak widzą nas inni. Po kilkunastu dobrych zdjęciach zdanie „nie wychodzę dobrze na zdjęciach" najprawdopodobniej stanie się nieaktualne.

Sesja zdjęciowa może dodać Ci pewności siebie. Wiele zależy od fotografa – od tego, czy stworzy spokojną atmosferę i wydobędzie z Ciebie to, co najlepsze. Do zdjęć zrobionych w dobrym nastroju wraca się chętniej.

Najczęstsze pytania

Czy sesja zdjęciowa może realnie poprawić samoocenę?

Może poprawić stosunek do własnego wizerunku, co jest częścią samooceny, ale nie całością. Nie jest natomiast leczeniem: przy niskiej samoocenie albo zaburzeniach obrazu ciała warto zwrócić się do psychologa lub psychoterapeuty.

Czy sesja ma sens dla osoby, która czuje się sztywno przed obiektywem?

Zdecydowanie ma sens! Sztywność wynika z braku doświadczenia oraz z niepewności siebie. Pozowanie zaledwie do jednej sesji może pomóc wyluzować się i lepiej poczuć swoje ciało, gesty i mimikę.

Jak mocny powinien być retusz?

Korekta światła, koloru i przejściowych niedoskonałości skóry jest standardem, natomiast zmiana proporcji twarzy podważa sens całego przedsięwzięcia.

Co wybrać – studio czy plener przy silnym stresie przed obiektywem?

Studio daje przewidywalność, kontrolowane światło i brak przypadkowych obserwatorów, co dla osób zestresowanych zwykle jest łatwiejsze. Plener oferuje przestrzeń i naturalny ruch, który sam z siebie rozluźnia. Przy wyraźnej niechęci do fotografowania bezpieczniejszy jest start w studiu.

Źródła:

Chcecie omówić własny pomysł? Napiszcie na kontakt@studio-ginger.pl lub skorzystajcie ze strony kontaktowej.